Jak kura pazurem, czyli o pisaniu słów kilka.

Pisanie jest formą komunikacji międzyludzkiej – jedną z ważniejszych w cywilizacji XX w i w dodatku dostępną dla każdego z nas. Każde dziecko objęte obowiązkiem szkolnym może nauczyć się pisać, ale nie każdy absolwent szkoły potrafi napisać co pomyśli głowa. Sztuka formułowania wypowiedzi poprawnej pod względem stylistycznym, gramatycznym i merytorycznym nie dla wszystkich jest łatwa. Gdy dla jednych pisanie jest przyjemnością i rozrywką dla innych jest uciążliwym obowiązkiem.

Pisanie to nie tylko przepisywanie tekstów z podręcznika czy z tablicy, ale przede wszystkim umiejętność napisania kilku – kilkunastu logicznie powiązanych zdań na określony temat. Jest to cel w nauczaniu języka polskiego już w klasach młodszych. Nie powinno zapominać się o nim na każdym etapie nauczania, również w klasie zerowej, gdzie kreśli się jeszcze elementy literopodobne i pokazuje pierwsze litery. Ciekawość poznawcza dzieci i ich możliwości przyswajania wiedzy są bardzo różne – gdy jedno ciągle zapomina litery inne chce pisać wyrazy i zdania. Ścisłe trzymanie się programu i kolejności wprowadzania liter nierzadko blokują rozwój dzieci zdolnych, posiadających wiedzę wykraczającą poza podręcznik szkolny. Najgorzej jest gdy nauczyciel „przerabia” podręcznik, zadaje uczniom wiele różnorodnych ćwiczeń gramatycznych, słownikowych, ortograficznych zapominając jakiemu celowi ma to służyć, rezultatem czego znajdą się uczniowie oddający pustą kartkę na pracy klasowej. Jeśli uczniowie ci trafią na zajęcia wyrównawcze gdzie znów wykonują szereg podręcznikowych ćwiczeń wyrwanych z kontekstu, efekt nie będzie osiągnięty, bo w bogactwie środków dydaktycznych zagubił się cel – piękno wypowiedzi naszego języka.

Nie jest łatwo uczniom formułować myśli i przelewać je na papier. Pierwsze trudności pojawiają się przy kreśleniu pierwszych liter. Pisanie również jako czynność techniczna nie jest łatwą sztuką. Żeby pisać trzeba dobrze widzieć, słyszeć, mieć sprawne ręce i umysł bo jest to czynność angażująca wzrok, słuch, ruch i pamięć wzrokowo-ruchową. Jest to czynność złożona i w każdym etapie mogą nastąpić pewne dysfunkcje przyczyniające się do obniżenia estetyki pisma, wpływające na tempo pisania i poprawność zapisywanych wyrazów.

Nauka pisania rozpoczyna się w momencie gdy dziecko chwyci narzędzie pisarskie do ręki i stawia pierwsze kreski i kropki na kartce papieru. Już przy pierwszych próbach rysowania warto zwrócić uwagę jak dziecko trzyma ołówek, kredkę czy długopis. Zły chwyt szybko staje się nawykiem a potem przy pisaniu angażowane są nie te co trzeba partie mięśni – bolą palce i ręka, trudniej jest również napisać tak piękną literkę jak we wzorze. Nawet jeśli po jakimś czasie na długopis nałoży się kolorową nakładkę z wgłębieniami na trzy palce dziecko i tak trzyma po swojemu. Rodzice nie zawsze o tym wiedzą i nie zwracają na to uwagi. Cieszą się, że dziecko rysuje, ale często nie pozwalają lepić z plasteliny, wydzierać z papieru, malować farbami przy pomocy palców, a przecież różnorodne zajęcia manualne, różne techniki plastyczne usprawniają rękę przygotowując ją do pisania. W uprzywilejowanej sytuacji są tu dzieci uczęszczające do przedszkola, bowiem program wychowania przedszkolnego przewiduje wszystkie typy prac ręcznych oraz ćwiczenia usprawniające koordynację słuchowo-ruchową i słuchowo-wzrokową, które dzieci wykonują pod czujnym okiem nauczycielek. Uczęszczając do przedszkola przez 4 lata mają więcej czasu na przygotowanie się do szkoły niż dzieci które w zerówce uczą się tylko rok.

W nauce pisania niezbędna jest prawidłowa orientacja przestrzenna na kartce papieru. Dziecko musi umieć rozróżnić stronę lewą i prawą, górę i dół kartki. Musi być świadome, że pisze się od strony lewej do prawej w liniach poziomych, że należy zostawiać odpowiednie odstępy między wyrazami, że nie wolno zostawiać niepotrzebnych luk w tekście. Nam wydaje się to oczywiste, a w zeszytach niektórych uczniów słowo wchodzi na słowo, znajdują się nie wypełnione linie, litery mające taki sam kształt lecz różne ułożenie w przestrzeni są mylone w zapisywanych wyrazach.

Orientacja w kierunkach potrzebna jest też przy kreśleniu liter. „Ważny staje się punkt odniesienia. Bez wskazania tego punktu odniesienia nie możemy nazwać litery p lub d, u lub n, W lub M.” (B. Rocławski „Nauka czytania i pisania”). W języku polskim posługujemy się 44 znakami i trzeba wiedzieć przy każdej literce w którym punkcie zaczynamy ją kreślić i które elementy litery piszemy z góry w dół a które z dołu do góry w wyniku czego powstają i proste i pętle. Na zajęciach korekcyjno – kompensacyjnych, które prowadzę zauważam, że są dzieci które kreślą literę odwrotnie niż jest to przyjęte np. „o” piszą zgodnie z ruchem wskazówek zegara, często niepotrzebnie kilka razy kreślą po tym samym śladzie, nie łączą prawidłowo liter, nie zachowują proporcji i kształtów co opóźnia tempo pisania.

Sądzę, że sporo szkody może tu wyrządzić uwielbiana przez maluchy zabawa w „szkołę”, gdzie rodzice lub starsze rodzeństwo kupują zeszyt w trzy linie, rysują wzór litery a dziecko je odtwarza nie bacząc na drogę kreślenia i przy dobrych intencjach nabywa złych nawyków w pisaniu. Również nauczyciele wprowadzając litery zbyt mało uwagi poświęcają drodze kreślenia, być może dlatego, że w tym samym czasie tą samą literę kreśli 20-30 uczniów i możliwe jest, że nie dopilnuje się by wszyscy prawidłowo nauczyli się kreślić literkę. Brak indywidualizacji przy wprowadzaniu liter narzucały programy szkolne i system klasowo- lekcyjny. Mam nadzieję, że wchodząca reforma dająca więcej swobody nauczycielom w realizacji programu pozwoli na większą indywidualizację w nauce pisania. Do samodzielnej pracy dziecka początkującego w pisaniu polecam książeczkę „Kreślę i łączę litery” B. Rocławskiego. Litery są tam dostatecznie duże, jest wyznaczona „trasa” oznaczona ciągłą strzałką po której się jedzie długopisem i w ten sposób pisze się literę bez obaw, że pomyli się drogę kreślenia. Przyda się ona dzieciom, które nie czekając na dorosłych podpisują swoje obrazki, piszą liściki. Co ciekawe są w nich litery drukowane, najczęściej wielkie. Dzieje się tak ponieważ właśnie taki wzór liter dzieci widzą w reklamach, na opakowaniach , w tytułach książek czy gazet. Z pisanym wzorem spotykają się dopiero w ćwiczeniach i na tablicy w szkole. W życiu codziennym przedszkolaka mało jest okazji do spotkań z pismem pisanym. Stąd niektóre dzieci, które mają słabszą pamięć wzrokową mają kłopoty w klasie zerowej z zapamiętaniem wszystkich wzorów liter pisanych i jeśli w pierwszym półroczu klasy pierwszej z różnych przyczyn nie zdołają zapamiętać nieutrwalonych wcześniej liter zaczynają się kłopoty z pisaniem.

Żeby napisać wyraz nie wystarczy znać pojedyncze litery, należy posiadać umiejętność analizy fonemowej wyrazów. Analizę ułatwia dobre opanowanie syntezy. Następnym etapem prowadzącym do zapisania wyrazu po umiejętności rozpoznawania i zapisania litery będzie więc ćwiczenie syntezy fonemowej z utrudnieniami.(B. Rocławski „ Nauka czytania i pisania”) Dziecko, które potrafi dokonać syntezy fonemowej dłuższego wyrazu nie ma kłopotów z analizą czyli rozkładem wyrazu na głoski. Prawidłowa analiza zapobiega takim błędom w pisaniu jak opuszczanie, dostawianie czy przestawianie liter w wyrazie. Po dokonaniu analizy wystarczy każdej głosce podstawić literę i zapisać – o ile wyraz nie zawiera trudności ortograficznych lub ortofonicznych. Na zajęciach reedukacji, by szybko osiągnąć oczekiwany przez dziecko sukces zajmuję się najpierw wyrazami i tekstami bez trudności ortograficznych. Następnie zapoznaję ich z drugą literą na oznaczenie danej głoski tzw literą niepodstawową czym wprowadzam je w ortografię. Sądzę, że zbiór reguł ortograficznych proponowanych przez B. Rocławskiego jest zrozumiały dla dzieci, opiera się bowiem na znajomości głosek bliskich dzieciom. Często więc na zajęciach wykorzystywany jest „Słownik ortograficzno- ortofoniczny”.

Żeby uniknąć problemów z pisaniem trzeba rozwijać u dziecka spostrzegawczość i pamięć wzrokową. Dziecko powinno przecież rozróżniać cechy dystynktywne liter. Są w języku polskim litery oznaczające różne głoski a w zapisie różniące się nieznacznie np. s – ś, d – b. Do utrwalenia znaków, które często mylą się maluchom wykorzystuję polisensoryczne (wielozmysłowe) poznawanie liter proponowane w metodzie dobrego startu M. Bogdanowicz.

Nie jest łatwo małemu dziecku sprostać wszystkim wymaganiom pani w szkole i spełnić oczekiwania rodziców. Nie każdy ma piękny zeszyt, wzorowe pismo, nie wszyscy szybko przepisują z tablicy. Nie zawsze lenistwo i złe chęci są tego przyczyną. Przyczyną może być brak możliwości w złożonym procesie pisania, nie wyćwiczona koordynacja wzrokowo-ruchowa, pamięć, umiejętność analizy i syntezy. Kłopoty w pisaniu spowodowane zaburzeniami analizy wzrokowej, orientacji kierunkowej lub funkcji kinestetyczno-ruchowej nazywa się dysgrafią i jest to część kłopotów dyslektyka. Zanim więc porównamy dziecko do kury piszącej pazurem zastanówmy się czy nie powinien mu pomóc doświadczony pedagog-terapeuta.

 

Tekst: Wioleta Pacewicz-Chabroń, pedagog